Spotkanie młodzieży z Dolnego Śląska we Wrocławiu

Nietypowo, bo o godzinie 15.00 w niedzielę (19.05.2013), ławki wrocławskiego kościoła ewangelickiego zaczęły zapełniać się młodymi ludźmi z Jawora, Świdnicy, Karpacza, Sycowa i oczywiście z Wrocławia. Gospodarze walczyli z rzutnikiem, który początkowo odmawiał współpracy, a zespół stroił instrumenty. Z niewielkim poślizgiem rozpoczęło się nabożeństwo młodzieżowe. Ksiądz Marcin Orawski przywitał młodzież wraz z opiekunami z parafii z Dolnego Śląska, po czym głos oddał zespołowi MBand, który poprowadził nas w śpiewie i czuwał nad programem. Ksiądz Tomek Stawiak z Jawora wygłosił kazanie, w którym zachęcił nas do odpowiedzenia sobie na pytania: „Czy lubię to, co robię?”, „Czy to, co robię jest fajne?” i czy w związku z tym Kościół może tez być „fajny”. I w ogóle czy wypada powiedzieć, że Kościół jest „fajny”?

Energiczny śpiew pozbawił nas nieco sił i wzbudził apetyty, dlatego po nabożeństwie przenieśliśmy się do salki parafialnej… A tam regeneracyjną dawkę miała nam zapewnić jajecznica na boczku ze szczypiorkiem. Kuchnię dobrowolnie(!) opanowali panowie, a co poniektórzy nie wzbraniali się nawet przed fartuszkiem. Efekt był powalający, a zapach jajecznicy zwabił nawet samego bp. Bogusza.

Czekając na te pyszności mieliśmy czas, by odświeżyć sobie pamięć i przypomnieć imiona kolegów i koleżanek z parafii sąsiednich. Idąc z duchem czasu dalsze zapoznawanie się przybrało formę multimedialną. Jako pierwsi zaprezentowali się gospodarze. Prezentacja przypomniała diecezjalne wydarzenia, jak np. zjazd młodzieży w 2010 roku oraz rekolekcje w Karpaczu i Jaworze. Dzięki zdjęciom dowiedzieliśmy się, co ciekawego dzieje się w naszych parafiach, kto jest w naszym wieku, kto się czym zajmuje, a nawet czego nie lubi. Po odpoczynku i zregenerowaniu sił, chętni grali w piłkę na podwórku, a ci nieco mniej aktywni dyskutowali przy domowym cieście i owocach.

Mając na uwadze drogę powrotną do domu, goście zaczęli się rozjeżdżać ok. 18:30. Gospodarzy czekało jeszcze sporo pracy, by posprzątać po tym małym zamieszaniu, ale na szczęście chętnych do pomocy nie brakowało. Uwinęliśmy się ze wszystkim raz dwa.

Już snujemy plany odnośnie kolejnych wspólnych działań i odwiedzin między parafialnych. Bo przecież Kościół może być f a j n y.

Tekst: Karina Hübsch

Zdjęcia: Iwona Orawska

Dodaj komentarz